Policjanci zaczęli rozpytywać go o właścicielkę mieszkania. Początkowo odpowiadał trochę nieskładnie i chaotycznie, ale z czasem z jego relacji zaczął wyłaniać się obraz dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się tutaj kilka godzin wcześniej.

– Zadzwoniłem do pani Ireny, bo zalegałem kilka dni z zapłatą czynszu i chciałem go jak najszybciej uregulować – opowiadał lokator. – Zaprosiłem ją do mieszkania, ale ona zaproponowała, abyśmy spotkali się przy wejściu do pobliskiego sklepu spożywczego. Wziąłem kopertę z pieniędzmi i wyszedłem z domu, zabierając ze sobą psa, żeby pójść z nim na dłuższy spacer. Wróciłem po prawie godzinie. Zaskoczyło mnie, że drzwi mieszkania były zamknięte na górny zamek, a my z narzeczoną zawsze zamykaliśmy na dolny. Otworzyłem i wszedłem do przedpokoju. Od razu zauważyłem, że okno balkonowe było otwarte, zasłona odsunięta, a telewizor włączony na pełen regulator. A przecież gdy wychodziłem, telewizor był wyłączony i okno zamknięte. Chwilę później ktoś z tyłu uderzył mnie w głowę. Upadłem na podłogę. Nie wiedziałem, co się dzieje. Jak przez mgłę zobaczyłem dwóch nieznanych mi mężczyzn, którzy skierowali się do wyjścia. Odważyłem się wstać dopiero wtedy, kiedy oni wyszli. Wszedłem do kuchni i wtedy zobaczyłem właścicielkę mieszkania. W pierwszym momencie pomyślałem, że to jakieś majaczenia i zwidy po otrzymanym ciosie, bo przecież pół godziny wcześniej widziałem się z nią pod sklepem. Oprzytomniałem, kiedy uświadomiłem sobie, że pani Irena trzyma się futryny okna na zewnątrz mieszkania. Nie miałem pojęcia, jak się tam znalazła. Próbowałem ją ratować, chwyciłem najpierw za jedną, potem za drugą rękę i próbowałem wciągnąć do środka. W pewnym momencie zadrapała mnie w rękę i po prostu wyślizgnęła mi się. Nie byłem w stanie jej pomóc. Chyba wołała: „ratunku”, kiedy spadała, ale ja naprawdę nie mogłem nic zrobić!

Policjantom opowieść wydała się co najmniej mało prawdopodobna.

– Dlaczego nie powiadomił pan pogotowia? Dlaczego nie sprawdził pan, czy ona żyje? Dlaczego nie zgłosił pan, że doszło do napadu? – funkcjonariusze zadawali coraz bardziej niewygodne pytania.

– Nie wiem, nie potrafię powiedzieć! To chyba jakiś szok spowodowany tymi zdarzeniami. Zresztą boli mnie głowa, Źle się czuję, czy możemy o tym wszystkim porozmawiać jutro rano?

– Chyba pan żartuje! Proszę się ubrać, pojedzie pan z nami na komisariat w celu złożenia zeznań.

Lokatorzy z piekła rodem cz.6

Facebook Comments
  • Lokatorzy z piekła rodem

    Lokatorzy z piekła rodem cz.3

    Tego samego popołudnia dyżurny komendy w C. odebrał zgłoszenie od jednego z mieszkańców dz…
  • Lokatorzy z piekła rodem

    Lokatorzy z piekła rodem cz.4

    W tym samym czasie, kiedy rodzina poszukiwała Ireny Wnorowskiej, leżącą na trawniku pod bl…
  • Lokatorzy z piekła rodem

    Lokatorzy z piekła rodem cz.6

    Marcin Kotarski, który jako ostatni widział żywą Irenę Wnorowską, był pierwszym i jedynym …
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Aktualności
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Sprawdź też

Dioptromierz

 Profesjonalne urządzenie, które jest niezbędnym elementem wyposażenia każdego warsztatu o…