W połowie marca 2016 roku Marcin Kotarski został skazany na karę 15 lat pozbawienia wolności. Sąd ocenił stopień winy oskarżonego na bardzo wysoki. W chwili popełnienia czynu miał on 34 lata, był więc dojrzałym człowiekiem, w pełni poczytalnym, i brak było po jego stronie jakichkolwiek okoliczności wyłączających winę lub ją umniejszających. Okolicznościami obciążającymi były: bardzo błahy powód zabójstwa, związany z kwestią wynajmu mieszkania oraz ostateczny: brutalny sposób pozbawienia jej życia. Istniały także okoliczności łagodzące: zamiar nagły pozbawienia życia kobiety, a nie planowany. Także zachowanie się oskarżonego przed popełnieniem zbrodni, czyli fakt, że nie był on karany oraz że prowadził od kilku lat ustabilizowane życie z partnerką życiową.

Dlatego sąd uznał, że kara 15 lat pozbawienia wolności jest karą nieprzekraczającą stopnia winy oskarżonego i uwzględniającą stopień społecznej szkodliwości czynu, jakiego dopuścił się oskarżony, a zatem jest karą zasłużoną i sprawiedliwą. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, że oskarżony, choć konsekwentnie nie przyznawał się do zarzutu, to sam wnosił o wymierzenie mu kary, kiedy składał wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzenia postępowania dowodowego.

W uzasadnieniu prawomocnego wyroku czytamy:

„Oskarżony zadawał pokrzywdzonej ciosy w kuchni, o czym świadczą ujawnione tam ślady jej krwi. Fakt powstania takich śladów, świadczy z kolei o intensywności zadawanych uderzeń, na skutek których pokrzywdzona utraciła przytomność. O utracie przytomności świadczy fakt, że słyszane przez świadków krzyki pokrzywdzonej oraz jej wołanie o pomoc trwały bardzo krótko, po czym zapanowała cisza. I dopiero po chwili był słyszany przez jednego ze świadków huk uderzenia czegoś o podłoże przed blokiem. Inna wersja przebiegu zdarzenia, tj. taka, że ktoś inny niż oskarżony pobił pokrzywdzoną i wyrzucił ją z okna, nie jest możliwa. Oskarżony miał na swoim ciele świeże ślady

w postaci zadrapań, świadczące o obronie pokrzywdzonej przed jego atakiem, a ślady te nie powstały od innej osoby niż pokrzywdzona, gdyż nie doszło tego dnia pomiędzy oskarżonym a kimś innym do żadnej konfrontacji fizycznej, w wyniku której mógłby takie obrażenia odnieść”.

Co najbardziej zaskakuje w tej sprawie to fakt, że zbrodni na prawie nieznanej kobiecie dokonał zwykły, spokojny dotąd człowiek, po którym nie można się było spodziewać gwałtownego ataku agresji. Marcin Kotarski nie był do tej pory karany, w miejscu zamieszkania cieszył się dobrą opinią sąsiadów. Jednym słowem – człowiek, jak jeden z wielu milionów Polaków. Mimo to zabił! Początkowo pojawiały się nawet wątpliwości co do jego poczytalności, jednak biegli w opinii o stanie zdrowia wykluczyli chorobę psychiczną w rozumieniu psychozy lub niedorozwoju umysłowego. Stwierdzili także, że oskarżony ma wprawdzie zaburzoną osobowość, ale nie miało to wpływu na jego poczytalność w chwili popełniania czynu. Tym samym mógł on odpowiadać za zabójstwo Ireny Wnorowskiej.

Lokatorzy z piekła rodem cz.9

Facebook Comments
  • Lokatorzy z piekła rodem

    Lokatorzy z piekła rodem cz.3

    Tego samego popołudnia dyżurny komendy w C. odebrał zgłoszenie od jednego z mieszkańców dz…
  • Lokatorzy z piekła rodem

    Lokatorzy z piekła rodem cz.4

    W tym samym czasie, kiedy rodzina poszukiwała Ireny Wnorowskiej, leżącą na trawniku pod bl…
  • Lokatorzy z piekła rodem

    Lokatorzy z piekła rodem cz.5

    Policjanci zaczęli rozpytywać go o właścicielkę mieszkania. Początkowo odpowiadał trochę n…
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Aktualności
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Sprawdź też

Dioptromierz

 Profesjonalne urządzenie, które jest niezbędnym elementem wyposażenia każdego warsztatu o…